Kilka dni temu nasz badacz, Michal Korhel, opublikował komentarz w słowackiej gazecie Denník N zatytułowany „Słowacja też ma swoje Sudety”. W artykule Michal wyjaśnia, że choć Słowacja nie miała „Sudetów” w takim samym sensie historycznym jak Czechy, istnieją regiony, które można z nimi porównać w sposób metaforyczny.

W Czechach Sudety to nie tylko obszar geograficzny, lecz także symbol historycznej traumy związanej z niemiecką mniejszością, II wojną światową oraz powojennymi wysiedleniami ludności. Dziś termin ten bywa również używany w odniesieniu do regionów peryferyjnych i mniej rozwiniętych gospodarczo.

Na Słowacji także istniała znacząca mniejszość niemiecka, jednak w porównaniu z ludnością niemiecką w Czechach była ona mniej jednolita pod względem politycznym i terytorialnym. Mimo to po 1945 roku również tutaj doszło do wysiedleń i przerwania ciągłości historycznej, choć temat ten był znacznie rzadziej podejmowany w słowackim społeczeństwie.

Michal zwraca także uwagę, że niektóre regiony Słowacji, takie jak Gemer i Novohrad, wykazują podobne cechy peryferyjności – takie jak spadek gospodarczy, odpływ ludności oraz oddalenie od centrów decyzyjnych. Jednocześnie krytykuje uproszczone stereotypy przedstawiające te obszary jako pozbawione tożsamości i podkreśla, że rozwijają się tam nowe formy życia lokalnego oraz więzi z miejscem.

Określenie „słowackie Sudety” jest więc używane jako metafora, która ma zwrócić uwagę na zaniedbaną pamięć historyczną, nierówności regionalne oraz sposób, w jaki centrum postrzega peryferie.