Przejdź do treści

Angelika Zanki

Trenčín 2026 in Berlin: Michal Korhel on German Heritage in the Upper Nitra Region

At the end of March, a thematic evening dedicated to the European Capital of Culture Trenčín 2026 project took place at the premises of the Embassy of the Slovak Republic in Berlin. The event, organized by the Slovak Institute in Berlin in cooperation with the Deutsches Kulturforum östliches Europa, offered a diverse program focused on history, cultural memory, and contemporary interpretations of the city and its region.

The evening program was divided into several thematic blocks. Particular attention was given to Jewish heritage, with the history of the Trenčín synagogue presented within the broader context of the history of the Jewish community in Slovakia. A strong personal dimension was added by Eva Umlauf, who shared her memories of growing up in Trenčín and her experience as a Holocaust survivor. The literary segment introduced contemporary works connected to the city, while the musical accompaniment enhanced the atmosphere of the event and underscored its multicultural character.

The historical segment of the evening then focused on Slovak–German cultural heritage in the region. In this context, our researcher Michal Korhel presented the issue of German settlement in the so-called Hauerland region, using the town of Handlová and its surroundings as a case study. The presentation was based on his field work and explored the traces of German heritage in the region, as well as contemporary forms of remembrance and reinterpretation of the German presence. In his contribution, Michal highlighted the ambivalent nature of this heritage, which oscillates between historical continuity and discontinuity shaped by post-war developments. In conclusion, he emphasized that German heritage should not be seen solely as a closed chapter of the past, but as a dynamic element of the present.

Following the presentation, Michal engaged in a discussion with Brunhilde Reitmeier-Zwick, Federal Chairwoman of the Carpathian German Association in Germany. Together, they addressed broader questions of cultural heritage preservation, identity, and the intergenerational transmission of memory within the context of the Carpathian German community. The discussion highlighted the importance of dialogue between historical research and the perspectives of those who actively carry this tradition forward.

New blog post (in Polish). A od teraz jesteście Francuzami. Post-przesiedleniowe pogranicza Europy Zachodniej

In her latest blog post, Karolina Ćwiek-Rogalska reflects on how seemingly distant regions can reveal strikingly familiar historical patterns. Using Nice as a case study, she explores how shifting borders, layered identities, and post-displacement experiences, often associated with Central and Eastern Europe, also shape parts of Western Europe.

Blending travel reflection with scholarly insight, the post invites readers to reconsider what we think of as “unique” in European history and to look beyond regional frameworks.

Link to the blog post you can find here.

A od teraz jesteście Francuzami. Post-przesiedleniowe pogranicza Europy Zachodniej

[ENG, Polish version below] In her latest entry for our blog, Karolina reflects on a question familiar to many researchers of Central and Eastern Europe: to what extent are the histories we study unique? Framed partly as a reflection on whether scholars ever fully “switch off,” even during holidays, the blog post turns a casual moment of travel into an opportunity for comparison. While visiting the region of Nice on the Mediterranean French coast, Karolina considers the area as a lens through which to think about post-displacement landscapes and layered sovereignties in Western Europe.




Fig. 1. Promenada Anglików, Nicea. Fot. Karolina Ćwiek-Rogalska, grudzień 2025.


Dziewięć linii
Zima roku 1820 była wyjątkowo ostra, nawet na wybrzeżu Morza Śródziemnego. Wiele osób z okolicy ściągało do Nicei. Miasto oferowało bądź co bądź większą szansę na przeżycie niż surowe zbocza okolicznych Alp Nadmorskich. Od jakiegoś czasu miejscowość cieszyła się też powodzeniem wśród angielskiej arystokracji, która zaczęła spędzać tu zimy – i to właśnie Anglik, Lewis Way, proboszcz parafii anglikańskiej, która miała zaspokajać duchowe potrzeby nicejskich jaskółek, jak nazywano powracających regularnie gości, wpadł na pomysł, żeby rozrastającą się na skutek trudnej pogody biedotę miejską do czegoś zatrudnić. Tak powstała słynna Promenada Anglików, liczący dziś siedem kilometrów deptak, ciągnący się wzdłuż malowniczego morskiego wybrzeża (Fig. 1). Ten symbol Nicei jako miasta idealnego na dłuższy wypoczynek i podreperowanie zdrowia w momencie powstania jeszcze nie nazywał się z francuska: La Promenade des Anglais, ale bardziej po miejscowemu: Camin deis Anglés. Bo Nicea wcale nie należała wtedy do Francji.

Anglicy nie okażą się w tej historii ani tak ważni, ani przełomowi, jak można by było sądzić. Stanowią raczej idealny przykład społeczności dostatecznie bogatej i pochodzącej z kraju o niezbyt przyjemnej pogodzie, by licznie pojawiać się w tym mieście między morzem a górami, z klimatem sprzyjającym odpoczynkowi i oderwaniu się od codziennych spraw. W końcu pada tu zaledwie kilkanaście dni w roku. Nicea kusiła więc królową Wiktorię, ale i Terezę Palacką, żonę czeskiego budziciela Františka Palackiego, i niemieckiego filozofa Friedricha Nietzchego, który tu w okolicy wymyślił swojego nadczłowieka, i rosyjskiego dramaturga Antonina Czechowa. Ale nie każdy może dostać w mieście swój bulwar. Można więc spacerować trasami każdej niemal ze znanych osobistości, a jeśli czasu jest zbyt mało, rzucić na miasto okiem właśnie z Promenady Anglików. 




Fig. 2. Dziewięć skośnych linii. Fot. Karolina Ćwiek-Rogalska, grudzień 2024.


I to właśnie tam odkryć, że coś tu jest inaczej niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Niedaleko Esplanady George’a Pompidou wznosi się bowiem nad Promenadą Anglików szczególny pomnik. Neuf lignes obliques (Dziewięć skośnych linii, Fig. 2) przypomina trochę szyny kolejowe wyciągające się ku niebu, splątane ze sobą na szczycie jakby mówiły: koniec drogi. To dzieło Bernara Veneta – trzydziestometrowe słupy ze specjalnie przygotowanej stali mają symbolizować dziewięć dolin regionu Nicei i schodzące ku morzu góry. Odsłonięta w 2010 roku realizacja miała upamiętniać okrągłą, sto pięćdziesiątą rocznicę znalezienia się Nicei w granicach Francji. “Aha, czyli post-przesiedleniowy pomnik”, pomyślałam, stojąc przed nim po raz pierwszy, zastanawiając się, czy chodziło jedynie o zmianę granic. Czy ludzie, którym nagle oznajmiono, że stają się kimś innym, zostali na miejscu? Czy zdecydowali się wyjechać, a jeśli tak – to dokąd? Stałam tam wprawdzie na urlopie, nie jako badaczka, ale turystka właśnie, zwiedzająca wówczas po raz pierwszy nieznany sobie wcześniej region. Ale trudno jest zatrzymać myślenie, nawet na urlopie.

Laboratoria Europy Środkowej…

Lubimy myśleć, że jesteśmy wyjątkowi. Nie ma w tym zresztą nic zdrożnego – jednak w nauce często zastanawiamy się, czy przypadki, które badamy, są rzeczywiście wyjątkowe, czy też powinniśmy myśleć o nich jako o częściach składowych większych procesów. Może dałoby się na ich podstawie stworzyć model? Może to, co odkryliśmy na przykładzie niewielkiej gminy w północno-zachodnich Czechach, jest użyteczne dla badaczy w innych częściach Europy i poza nią, analizujących zbliżone procesy? Podobne zadanie postawiliśmy sobie przecież w tym projekcie. Wita każdego, kto odwiedza naszą stronę: czego możemy się dowiedzieć o wyłanianiu się nowych kultur z doświadczeń Europy Środkowej?

W pracach dotyczących tego kawałka Europy Środkowej, którym się zajmujemy w projekcie – zwłaszcza tego, na którym przeszłość odbiła się wyraźnie ze względu na masowe przemieszczenia, wysiedlenia i wędrówki – często pojawia się stwierdzenie, że właśnie dlatego jest to idealne laboratorium[1]. Metafora laboratorium doczekała się już kilku osobnych omówień[2] po tym, jak do jej popularności przyczynił się Bruno Latour, francuski antropolog i socjolog, którego pomysł był stosunkowo prosty: laboratorium to miejsce, w którym odbywają się eksperymenty, odcięta od świata przestrzeń możliwości (i błądzenia)[3]. Tyle że w przypadku Europy Środkowej laboratorium to nie tyle bezpieczna przystań, w której można się przyjrzeć, co stanie się, jeśli substancję A dodamy do probówki z substancją B. Procesy historyczne, które badamy, często sprawiają tu wrażenie takich, które wymknęły się spod kontroli, a wirus historii co jakiś czas zaczyna swobodnie grasować.

Jeśli jednak nauczymy się akomodować czujne badawcze spojrzenie – raz skupiając wzrok na bliskiej, domowej przestrzeni, a kiedy indziej patrząc gdzieś poza zwyczajowy horyzont, możemy znaleźć dość nieoczekiwane paralele. Nie powinnam się do tego przyznawać, ale i mnie zdarza się pracować na urlopie. Nie dlatego, że coś wtedy piszę albo zupełnie przypadkiem zajrzę do jakiegoś archiwum – ale, korzystając z metafory laboratorium – dlatego, że nie jest łatwo przerwać toczący się proces myślowy. Czasami więc i na urlopie myślę o tym, o czym myślę w pracy: czyli nad kondycją post-przesiedleniową jako specyficznym układem kulturowym, warunkującym tożsamość ludzi i miejsc. Mówiąc prościej: w jaki sposób to, że dany region ma za sobą burzliwą przeszłość – sprawiającą, że korzenie rodzinne wielu osób wyrastają z gleby przesiedleńczego doświadczenia – wpływa na życie codzienne w takim miejscu. Czy widać to w codziennych praktykach? W języku, w sferze symbolicznej: w pomnikach czy nazwach ulic? W działalności instytucji: muzeów, wspólnot religijnych, szkół, urzędów? A może przekłada się to na relacje między mieszkańcami, zarówno w obrębie regionu, jak też między nimi a osobami, które pochodzą z miejsc, gdzie historia przymusowych migracji nie odcisnęła aż takiego piętna, by nazwać je obszarami post-przesiedleniowymi?

…i Zachodniej

Bardzo daleko od Europy Środkowej, bo w południowej Francji, leży właśnie Nicea, o której dzisiaj piszę – po francusku Nice, po włosku Nizza, w języku oksytańskim Nissa. Doświadczenie wyniesione z codziennego pisania o miejscowościach, którymi się zajmujemy – o ich złożonej tożsamości polsko-niemieckiej, czesko-niemieckiej, słowacko-niemieckiej czy polsko-czeskiej – procentuje, nie jestem wcale zdziwiona, że najlepiej byłoby zapisać je pewnie tak: Nice|Nizza, jak Wałcz|Deutsch Krone czy Liberec|Reichenberg. Te podwójne nazwy są rzadko wyłącznie świadectwem popularności miejsca – sięgającego tak daleko, że warto je, jak chociażby stolice państw, nazwać w swoim języku.

W 1860 roku Hrabstwo Nicei zostało włączone do Francji w zamian za pomoc udzieloną Królestwu Sardynii, która umożliwiła zdobycie Lombardii w czasie wojny z Austrią i wsparła proces zjednoczenia Włoch. Wcześniej też miewało swoje “francuskie” epizody: przyłączał je do Francji choćby Napoleon Bonaparte w latach 90. XVIII wieku. W stulecie tego wydarzenia Nicea postawiła nawet w jednym z publicznych ogrodów pomnik, który miał to upamiętnić (Fig. 3). Porządkujący ponapoleońską Europę Kongres Wiedeński zwrócił jednak hrabstwo dynastii sabaudzkiej. Jak na ironię, bo już kilkadziesiąt lat później rządzone przez nią Królestwo Sardynii stało się kołem zamachowym kolejnej przebudowy europejskiej mapy: zjednoczenia Włoch. Właśnie w trakcie tego procesu przyszłe Włochy zrzekły się Nicei – w wymiarze symbolicznym to dość paradoksalne, bo to w tym mieście urodziła się postać najsilniej kojarzona ze zjednoczeniem: Giuseppe (ale nie Joseph) Garibaldi. Do dziś jego uparcie obsiadany przez mewy pomnik góruje nad jednym z głównych placów miasta.




Fig. 3. Monument du Centenaire, mający upamiętniać stulecie włączenia Nicei do Francji przez Napoleona w 1793 roku – które trwało wówczas zaledwie kilkanaście lat. Fot. Karolina Ćwiek-Rogalska, grudzień 2025.


W nicejskim Musée Masséna, zabytkowej willi mieszczącej stałą ekspozycję na temat historii miasta, można zupełnie przegapić to przejście z lokalnej włoskości na państwową francuskość. Prezentują je dwa zestawione ze sobą formalne obwieszczenia. Po jednej stronie wisi “Proclamation du Roi aux habitants de la Savoie et de Nice”, Obwieszczenie królewskie do mieszkańców Sabaudii i Nicei (Fig. 4) – królewskie, bo wydane przez Wiktora Emanuela II, wówczas króla Królestwa Sardynii, a rok po tym obwieszczeniu pierwszego władcy Królestwa Włoch. Ogłasza, że będzie miało miejsce “ponowne zjednoczenie” tych regionów z Francją. U kogoś wychowanego tak jak ja na polskich “Ziemiach Odzyskanych”, sformułowanie o ponownym zjednoczeniu musi budzić pewne podejrzenia. Co właściwie chce się nam tu powiedzieć, a co zasugerować? Wiktor Emanuel twierdzi, że choć z ciężkim sercem, ale poświęca Niceę z uwagi na zasługi francuskiego sojusznika, podkreślając równocześnie łatwość w stosunkach handlowych, jaka stanie się udziałem miejscowych ze względu na bezproblemowe połączenie z nową ojczyzną. Nie bez znaczenia jest, jak oznajmia, także pokrewieństwo języka. Wszystko razem ma sprawiać wrażenie, że to “ponowne zjednoczenie” jest po prostu wynikiem sensownej umowy – Nicejczykom będzie we Francji po prostu lepiej. 

Ale wymagana jest zgoda – ma się odbyć referendum. W teorii przyłączenie nie było bowiem wrogim przejęciem czy wojskowym zajęciem – odbył się plebiscyt[4]. Mieszkańcy mieli się wypowiedzieć przede wszystkim “za”. Głosowanie umożliwiono wszystkim mężczyznom bez względu na klasę społeczną i posiadany majątek, a ten brak cenzusu majątkowego nie był wówczas wcale tak oczywisty. Wystarczy przypomnieć, że na przykład w austriackiej części Austro-Węgier aż do 1907 roku obowiązywał system kurialny – głosujący mężczyźni podzieleni byli według stopnia posiadania na kurie, a im wyżej było się w takiej hierarchii, tym bardziej znaczący był oddany głos, bo klasy posiadające miały możliwość wybrania większej liczby swoich reprezentantów. Francuzi przyjmą was jak braci, zapewniał król, i kończył: “Oby wasze spotkanie z Francją było kolejnym spoiwem między dwoma narodami, których misją jest współpraca na rzecz rozwoju cywilizacji”. Rzecz to zatem nie tylko lokalna, ale światowa.



Fig. 4. Obwieszczenie Wiktora Emanuela. Fot. Karolina Ćwiek-Rogalska, Nicea, grudzień 2025.


Po drugiej stronie wisi inna Proclamation (Fig. 5) – podpisana tym razem, po stosownych, wyrażonych na piśmie okrzykach na cześć cesarza i cesarzowej, przez senatora i cesarskiego wysłannika prosto z Paryża, Pierre’a Marie Piétriego. “Waszym życzeniom stało się zadość”, oznajmia na wstępie. Tu jest plebiscytowy pies pogrzebany: pisze to już po referendum, które miało miejsce w połowie kwietnia, więc mowa jest nie o oddawaniu, ale o woli ludu. Senator właśnie podpisał akt ponownego zjednoczenia tego regionu z Francją. “Od tego dnia począwszy”, podkreśla, “jesteście Francuzami z narodowości, tak jak wcześniej byliście nimi z uczucia”. Od dzisiaj jesteście Francuzami – co za zdanie, wyobrażam sobie zgromadzonych wokół obwieszczenia mieszkańców. I dalej senator ciągnie w podobnym stylu: że oto przyjmuje Nicejczyków w wielkiej rodzinie, która jest szczęśliwa i dumna, że powrócili na jej łono. Cesarz się o was zatroszczy, kończy Piétri. Przynajmniej na jakiś czas, myślę, bo przecież za dekadę II Cesarstwu Francuskiemu brutalnie położą kres Prusacy, dążący wówczas do zjednoczenia Niemiec w jedną rzeszę. Francja, która otrzyma Niceę od jednoczących się Włochów, straci cesarza przez jednoczących się Niemców. Po tym, jak Nicejczykom oznajmiono, że zostają Francuzami, około jedenastu tysięcy osób – wówczas jednej czwartej mieszkańców miasta – zdecydowało się wyjechać. Niektórych wydalono przymusowo z powodów politycznych. Czyli jednak nie chodziło wyłącznie o zmianę granic.




Fig. 5. “Od dzisiaj jesteście Francuzami”. Fot. Karolina Ćwiek-Rogalska, grudzień 2025.


Czy zatem post-przesiedleniowość – warstwowe lokalne tożsamości, wymykające się sztywno narzuconym ramom narodowościowym, zmieniające się zwierzchnictwo polityczne — które często kojarzymy ze słowiańską Europą Środkową, rzeczywiście są tak wyjątkowe, jak czasem zakładamy? Czy to raczej cecha pograniczy, nawet tych, które nie od razu widać na dzisiejszych mapach? Regionów w jakiś sposób atrakcyjnych, przyciągających spojrzenia, wartych zachodu? Wzięcie pod uwagę nieoczywistego dzisiaj niekiedy statusu zachodnioeuropejskich pograniczy i ich historii – równie skomplikowanej i złożonej jak te środkowoeuropejskie – pozwala wymknąć się spracowanym już nieraz metaforom, jak choćby “tygiel”. Czy ktoś napisałby o przeszłości zachodniej Europy jako o tyglu? Czy takie określenia nie były tradycyjnie zarezerwowane dla Europy Środkowej, krainy wszędzie i nigdzie, która z zachodu jawiła się niczym zmyślona przez Agathę Christie Herzoslovakia: łącząc w sobie te elementy, które wydawały się zbyt podobne, a przez to niezrozumiałe? A jednak, jeśli przyjrzeć się uważniej, to spojrzenie z dystansu może mylić niezależnie od tego, czy nasz wzrok kierujemy na wschód, czy na zachód. Może nie warto zatem w ten sposób mówić i o Europie Środkowej – nawet jeśli jakiś tygiel zaplątał się do naszego laboratorium. Niech ostygnie, można go spokojnie odstawić na półkę i sięgnąć po użyteczniejsze narzędzia.

Karolina Ćwiek-Rogalska



[1] Zob. np. Spurný, M. (2011). Nejsou jako my: Česká společnost a menšiny v pohraničí (1945-1960). Praha, Antikomplex.

[2] Kil, A., Małczyński, J., & Wolska, D. (2017). Ku laboratorium humanistycznemu. Teksty Drugie. Teoria literatury, krytyka, interpretacja, (1), 274-285.

[3] Latour, B. (2009). Dajcie mi laboratorium, a poruszę świat (K. Abriszewski & Ł. Afeltowicz, Trans.). Teksty Drugie. Teoria literatury, krytyka, interpretacja, (1/2), 163–192.

[4] Sawchuk, M. (2011). The Daily Plebiscite: Political Culture and National Identity in Nice and Savoy, 1860-1880 (Doctoral dissertation, UC Berkeley).


Chcesz zacytować ten post?

Ćwiek-Rogalska, K. (2026, marzec 27). A od teraz jesteście Francuzami. Post-przesiedleniowe pogranicza Europy Zachodniej. Spectral Recycling Research Blog.

New interview. Karina Hoření about common stereotypes surrounding the Czech borderlands for A2 magazine

The March issue of the Czech cultural magazine A2 focuses on the Sudety region and features an interview with our researcher, Karina Hoření. In the interview, Karina shared insights from our Spectral Recycling project and spoke with journalist Alžběta Medková about common stereotypes surrounding the Czech borderlands. They discussed the widespread belief that people in the borderlands are ‘without roots.’ Karina explained that this view assumes the region has not changed since 1945 and that even the third generation of “new” residents cannot form a connection to the place where they grew up. She also noted that this idea relies on an idealized image of other Czech regions and their communities. To show how borderland residents build strong ties to their homes, she shared quotes from her interviews where people described deep emotional, physical, and spatial connections to the area.

Link to the interview you can find here.

Internal seminar: discussing Michael Rothberg’s book ”Implicated Subject”

In mid-March, our team met for a seminar dedicated to the book The Implicated Subject: Beyond Victims and Perpetrators by Michael Rothberg, a scholar of American literature and memory studies.

During the meeting, we reflected on how the concept of implicated subjects might be applied to the post-displacement areas that our team studies. Rothberg proposes a perspective that goes beyond the traditional division between perpetrators and victims, pointing to a space between them — a sphere of implication. In this view, individuals and groups may be connected to injustices or forms of violence in different ways, even if they were not their direct perpetrators. At times, such implication may also bring certain benefits. At the same time, Rothberg emphasizes that recognizing one’s own implication can become a starting point for transformation — encouraging reflection on responsibility and solidarity that goes beyond a simple distinction between the guilty and the innocent. In his book, Rothberg develops this theory through analyses of examples from film and other fields of art.

During our seminar, we attempted to bring these reflections into the context of research on post-displacement regions, which our team investigates. Together, we considered what forms of “implication” can be observed in the histories and experiences of people living in these areas and how such a perspective might help us better understand the complex relationships between past and present, as well as the role of material culture that is the central focus of our project.

Karina Hoření as a guest speaker at a documentary screening “Jak jsem se stala partyzánkou”

Our researcher Karina Hoření was invited by the Písek Municipal Library to share her thoughts on the 2021 documentary “Jak jsem se stala partyzánkou” (“How I Became a Partisan”). The film, made by Vera Lacková, tells the story of her great-grandfather, Ján Lacko, who joined the antifascist resistance during the Slovak National Uprising in 1944. It explores not only his experiences during the war, but also how his story is remembered by the women in her Romani family, as well as the ongoing presence of anti-Romani prejudice in Slovakia today. Karina contributed insights from her own field research in central Slovakia, the same area where Vera’s family once lived. In this region, Romani, German, and Slovak partisans, along with members of the pro-Nazi home guards, all operated in ethnically mixed villages, and the memory of these events still shapes personal relations of people nowadays. 

Partisan shelter in forest, photo: Karina Hoření
Poster advertising a film screening with commentary by Karina

„Na SNP si spomenieš, keď dostaneš odznak.“ Päťdesiaty ročník Pochodu vďaky SNP z obce Cígeľ do Handlovej — medzi telesnou skúsenosťou a mediálnou reprezentáciou.

[ENG, Slovak version below] In this blog post, Michal examines the March of Gratitude to the Slovak National Uprising (SNP) as a contemporary commemorative practice combining embodied participation and mediated remembrance. Based on participant observation and informal interviews, he analyses how physical movement through historically marked landscapes generates a potential for experiential memory, which nevertheless remains largely implicit. In the text Michal highlights the tension between lived experience and symbolic closure, arguing that the commemorative meaning of the march is often activated retrospectively (if at all) rather than during participation itself.


Kráčam zimným horským terénom. Palicami si pomáham, aby som sa na zasneženom chodníku pošmykol. Pravidelne sa snažím zaznamenávať si moje pocity a pozorovania okolitej atmosféry. Tento text vzniká z mojej pozície účastníka Pochodu vďaky SNP (Slovenského národného povstania). Nejde tu o rekonštrukciu minulosti, ale o snahu porozumieť tomu, čo dnes znamená pripomínať SNP, a konkrétne v tomto prípade prostredníctvom pohybu v krajine. 

Po potlačení povstania na jeseň 1944 pokračoval ozbrojený odpor voči Nemcom a slovenským kolaborantom v hornatej krajine partizánskym spôsobom boja. Partizáni operovali aj v horách medzi Handlovou a neďalekou obcou Cígeľ, ktorej obyvatelia ich podporovali. To sa im stalo osudným 13. januára 1945, keď bol Cígeľ za pomoc partizánom prepadnutý nemeckými trestnými jednotkami. Viac než dvesto obyvateľov bolo odvlečených a mučených. Ôsmi z nich to neprežili. Na počesť týchto udalostí zorganizovala v roku 1976 skupina miestnych nadšencov bežkársku akciu „Biela stopa“, z ktorej sa od roku 1980 stal „Pochod vďaky SNP“. Ja som sa tohto roku zúčastnil jeho 50. ročníka. Na papieri ide o pamätné podujatie, v skutočnosti však pochod funguje ako niečo oveľa vrstvenejšie: ako zmes pamäťového rituálu, turistickej akcie a lokálnej sociálnej udalosti.

Zo štyroch možných trás som si vybral tú najdlhšiu: 15 kilometrov z Cígľa až do Handlovej. Zároveň išlo aj o tú najnáročnejšiu trasu, hoci som počas pochodu stretával aj rodiny s deťmi. Už po niekoľkých kilometroch som si uvedomil, že pochod vytvára úplne iný vzťah k pamäti než klasický pomník. Prechod z lesa na exponované veterné úseky, monotónne stúpanie, chlad a únava, postupná strata presného vnímania času… Práve tieto faktory pre mňa vytvárali podmienky pre pamäťovú skúsenosť, ktorá sa neviaže na naratívne sprostredkovanie histórie, ale na telesné prežívanie priestoru a času. Ide o formu pamäti, ktorú možno označiť ako implicitnú alebo predreflexívnu. Je to pamäť, ktorá sa zapisuje do tela prostredníctvom pohybu, únavy a orientácie v krajine, ktorá bola historicky miestom vojenských operácií, úkrytov a represie.

Kladenie vencov k pomníku obetiam prvej a druhej svetovej vojny v Cígli. Foto: Michal Korhel

Paradoxne však práve tento pamätný potenciál zostáva počas pochodu často neartikulovaný. Oficiálny program – kladenie vencov k pomníku obetiam prvej a druhej svetovej vojny v Cígli a poďakovanie organizátorom – si pozrel len zlomok z viac ako 2200 účastníkov celej akcie. Hoci sa na predchádzajúcich ročníkoch zúčastnili aj predstavitelia štátu, tento rok pri pamätníku v Cígľi chýbali. Vysvetlenia boli pragmatické (všetci oslovení boli odcestovaní alebo mali iné pracovné povinnosti), no reakcia organizátorov bola výpovedná: pre nich je to vraj takto aj lepšie, lebo pozornosť dostanú miestni, ktorí sa o túto akciu zaslúžili.[1] Pamäť SNP tak pre tých, ktorí sa tohto programu zúčastnili, fungovala ako lokálny rituál, nie ako súčasť štátnej politiky pamäti. Bez veľkých prejavov, bez ideologických aktualizácií, bez snahy nanovo vysvetľovať, čo SNP znamená dnes.

Štátny prístup k SNP je pomerne jasný a dlhodobo ustálený. Každý rok sa 29. augusta, na výročie vypuknutia povstania konajú hlavné oslavy v Múzeu SNP v Banskej Bystrici. Najvyšší ústavní činitelia, predstavitelia armády aj diplomati si tu povstanie pripomínajú ako rozhodujúci moment protifašistického odboja a ako jasné prihlásenie sa Slovenska k demokratickým a humanistickým hodnotám. Tento pohľad sa následne prenáša aj do školských učebníc, verejných prejavov prezidenta či vlády.

V kontraste s touto centralizovanou a symbolicky silne rámcovanou pamäťovou politikou pôsobí lokálne podujatie ako pamäť „zdola“. Táto lokálnosť má svoju autenticitu a kontinuitu, no zároveň aj svoje slabé stránky. Pamäť zostáva uzavretá sama do seba a je len málo reflektovaná v súčasnom politickom a spoločenskom kontexte. Ide pritom o formu lokálnej kultúrnej pamäti, ktorá je viazaná na konkrétne miesto, aktérov a generačný prenos skúsenosti.

Pamätná izba v Cígli s výstavou venovanou SNP a jeho miestnym následkom. Foto: Michal Korhel

Väčšina účastníkov pochodu kráčala v skupinách: rodiny, známi, partie kamarátov. Po ceste sa ľudia zdravili, rozprávali sa o práci, o rekonštrukciách bytov, o počasí, o únave. SNP sa však v spontánnych rozhovoroch prakticky neobjavovalo. Témou sa stalo, až keď som sa na to konkrétne opýtal. Už samotná moja otázka tak vstupovala do situácie ako intervenčný prvok. Pomenovaním témy som ju zároveň vytváral. Priama prítomnosť výskumníka tu nefungovala neutrálne; rozhovory boli spolutvorené výskumnou situáciou a vedomím, že ide o „tému hodnú odpovede“.

Moje krátke rozhovory s účastníkmi ukazujú široké spektrum ich motivácií. Niektorí spomenuli úctu k partizánom, symboliku okrúhleho výročia a vedome si týmto spôsobom pripomínali povstanie. Tento hlas však zostal skôr výnimkou. Pre väčšinu zúčastnených bol pochod predovšetkým prechádzkou v prírode, rodinnou tradíciou, spoločenskou udalosťou alebo jednoducho príležitosťou ísť von v skupine, kde sa netreba báť byť sám.  

SNP tu funguje skôr ako názov a legitimačný rámec než ako aktívny význam, ktorý by formoval samotné prežívanie cesty. Vzťah k minulosti sa v tomto prostredí nevytvára prostredníctvom explicitnej reflexie či interpretácie, ale skôr ticho, prostredníctvom opakovania rituálu a samozrejmosti účasti. Minulosť je prítomná, no nie tematizovaná – je súčasťou kulisy, nie predmetom vedomého premýšľania.

Začiatok pochodu s obcou Cígeľ v pozadí. Foto: Michal Korhel

Výstižným zhrnutím týchto skúseností je odpoveď jedného z účastníkov ohľadom pochodu v kontexte spomienky na SNP: „Na SNP si spomenieš, keď dostaneš odznak.“ Odznak, ktorý účastníci dostanú na konci trasy, tak spätne funguje ako pamäťový spúšťač. Až po výkone, po prejdení trasy, po splnení úlohy, prichádza symbolické pripomenutie významu. Pamäť tu nie je procesom, ale bodom. Nie je rozprávaná počas cesty, ale distribuovaná na jej konci.

Počas pochodu bolo možné vybrať si z tratí rôznych náročností. Michal šiel tou najdlhšou z Cígľa do Handlovej. Foto: Michal Korhel

Do tejto žitej pamäťovej praxe vstupuje mediálna reprezentácia pochodu v hlavnom spravodajstve Slovenskej televízie. Zaradenie reportáže o jeho minulosti a priebehu do hlavného vysielacieho času legitimizuje podujatie ako celospoločensky relevantnú pamäťovú udalosť. Reportáž poskytuje základný historický rámec, pracuje s pamätníkmi, osobnými výpoveďami a zdôrazňuje kontinuitu tradície. SNP je tu prezentované ako morálne jednoznačný bod národnej pamäti, zbavený vnútorných rozporov a konfliktov.

Screenshot z reportáže Slovenskej televízie o pochode publikovanej na facebooku 18.1.2026.

Tento spravodajský formát však neumožňuje hlbšiu reflexiu historickej komplexity povstania ani jeho neskorších ideologických reinterpretácií. Tragédia obce Cígeľ je uzavretá do naratívu obete a vďaky, bez explicitného presahu k širším otázkam kolektívnej viny, násilia či zodpovednosti. To, čo je v pochode prítomné ako ticho, fyzická námaha a rozptýlená pozornosť, sa v médiu transformuje na uhladený a stabilizovaný pamäťový obraz.  

Práve tu sa ukazuje rozpor medzi miestnou a národnou pamäťou: zatiaľ čo lokálne spomínanie je fragmentárne, telesné a situované v konkrétnom priestore a skúsenosti, mediálna a národná rovina ho prepisuje do jednotného, symbolicky zrozumiteľného príbehu. Miestna pamäť pracuje s konkrétnou stratou a komunitnou kontinuitou; národná pamäť ju zasádza do širšieho rámca protifašistického mýtu a štátotvorného naratívu. V tomto preklade sa síce posilňuje jej reprezentatívnosť, no zároveň sa stráca jej ambivalencia a otvorenosť.

Výsledkom je koexistencia dvoch pamäťových rovín: žitej, telesnej a prevažne neartikulovanej skúsenosti účastníkov a oficiálnej, naratívne uzavretej pamäti sprostredkovanej verejnoprávnym médiom. Ich vzťah nie je antagonistický, no zároveň medzi nimi existuje len slabé prepojenie. Pamäť SNP sa tak pohybuje medzi tradíciou, rituálom a mediálnym obrazom, pričom jej reflexívny potenciál zostáva do veľkej miery nevyužitý.

Trať bola síce dobre značená, no vyskytli sa aj momenty, kedy bolo lepšie opýtať sa, kam ďalej.
Foto: Michal Korhel

Aj preto veta „Na SNP si spomenieš, keď dostaneš odznak“ presahuje individuálnu skúsenosť účastníka a možno ju čítať ako symptomatickú pre širší spôsob fungovania kolektívnej pamäti SNP v súčasnom Slovensku. Pamäť tu funguje cez symboly a rituály, nie ako priebežná reflexia počas samotnej skúsenosti. Pochod vďaky SNP pritom disponuje výrazným pamäťovým potenciálom práve vďaka svojej telesnosti, časovej náročnosti a priestorovému ukotveniu v krajine, ktorá bola historicky miestom násilia a odporu. Tento potenciál však zostáva prevažne implicitný. Ak má pochod fungovať nielen ako udržiavaná tradícia, ale aj ako reflexívna pamäťová prax, vyžaduje si to vedomé prepojenie žitej skúsenosti účastníkov s historickým a interpretačným rámcom. Ten by umožnil uchopiť SNP nielen ako uzavretý príbeh minulosti, ale ako otvorený referenčný bod. V tomto zmysle by SNP mohlo slúžiť ako nástroj porozumenia súčasným formám moci, násilia a občianskej zodpovednosti.

Michal Korhel


[1] Počas rozhovorov v Handlovej niektorí narátori poukázali na to, že práve prítomnosť politikov ich od účasti na tomto podujatí odrádzala.


Chcete citovať tento text?

Korhel, M. (2026, február 25). „Na SNP si spomenieš, keď dostaneš odznak.“ Päťdesiaty ročník Pochodu vďaky SNP z obce Cígeľ do Handlovej — medzi telesnou skúsenosťou a mediálnou reprezentáciou. Spectral Recycling Research Blog.

Internal seminar: listening the documentary Kořeny se hledají v zemi (Roots Are Found in the Ground)

In late winter, our team met for a regular seminar to explore a new genre. For the first time, we listened to an audio documentary. The documentary Kořeny se hledají v zemi (“Roots Are Found in the Ground”) follows artist Lucie Králíková as she and her colleagues invite participants of one of her projects to Northwestern Bohemia. Together, they explore the region’s former German heritage, visible in abandoned villages and in the remaining fruit trees that recall the vibrant life that existed before the Second World War.

While listening to the documentary, which focuses on memory work typical of the Czech borderlands, we discussed the strong visual elements and stereotypes associated with the region. We also considered how perceptions of post-displacement areas differ in Czechia, Slovakia, and Poland.

If you would like to experience the atmosphere of a post-displacement fruit feast, you can listen to the documentary here.

New blog post (in Slovak). „Na SNP si spomenieš, keď dostaneš odznak.“ Päťdesiaty ročník Pochodu vďaky SNP z obce Cígeľ do Handlovej — medzi telesnou skúsenosťou a mediálnou reprezentáciou.

In this blog post, Michal Korhel explores the March of Gratitude dedicated to the Slovak National Uprising (SNP) as a present-day form of commemoration that blends physical participation with mediated remembrance. Drawing on participant observation and informal conversations with attendees, he reflects on how walking through historically significant landscapes can foster a form of experiential memory. At the same time, this dimension of memory often remains subtle and unarticulated.

Michal points to a tension between immediate, lived experience and the symbolic frameworks that seek to give the event a clear commemorative meaning. He suggests that the significance of the march tends to emerge retrospectively, if it emerges at all, rather than being fully realized in the moment of participation.

Link to the blog post you can find here.

Seminar with Brett Ashley Kaplan: Buried Memories

In February, our team had the pleasure of hosting a seminar with Brett Ashley Kaplan, Professor and Conrad Humanities Scholar in the Program in Comparative and World Literature at the University of Illinois Urbana-Champaign, where she directs the Initiative in Holocaust, Genocide, and Memory Studies. During the seminar, our guest presented not only a portion of her research but also offered insight into the creative process behind her recent book on the now-vanished village of Seneca Village, located in the nineteenth century on the grounds of what is today Central Park in New York City.


Together, we reflected on what “haunting” truly means—whether it should be understood solely as a feature associated with figures (“human” ghosts), or whether it may also belong to objects. This question resonated particularly strongly in the context of our project, which explores the agency of things and the material traces of the past. The conversation then expanded to the issue of memory tied to specific spaces—how bringing new information about the past to light affects contemporary communities and what kinds of reactions it can provoke. We also considered the differences between the work of writers and scholars—how both groups gather and interpret data, construct narratives, and combine facts with imagination.


For our team, the seminar only broadened our research perspective but also opened up new questions about the relationship between place, memory, and that which—though seemingly absent—continues to shape the present. We particularly appreciated that our guest introduced us to the context of New York City, with its entangled memories of Indigenous and Black communities, erased from the white history.

Sprawdź innych autorów
  • Angelika Zanki
  • reddog