Przejdź do treści

Angelika Zanki

New episode of the Czechostacja podcast. Karolina Ćwiek-Rogalska talks about Tomáš Garrigue Masaryk

In episode #101 of the Czechostacja podcast, Karolina and Jakub Medek explore interwar politics, Masaryk’s views on the many minorities living in Czechoslovakia, and his belief that it was possible to create not only a new state but eventually a new nation — the Czechoslovaks. The conversation was sparked by the recent opening of an envelope deposed in the National Archive in Prague: allegedly, it contained last words of Masaryk, and its opening became a spectacle unveiling the national myths and conventions. They also delve into the role and influence of Edvard Beneš, as well as the intellectuals with whom Masaryk eagerly debated and who simultaneously formed his intellectual support network.

A significant part of their conversation focuses on the Masaryk family — on what kind of father and husband Masaryk was, and on the crucial role played by his wife, Charlotte, an American with a strong personality.

And naturally — as always in Czechostacja — they wander into plenty of other fascinating topics along the way.

Michal Korhel at the ASEEES Annual Convention in Washington, D.C.

At the end of November, our researcher Michal Korhel participated in the 2025 Annual Convention of the Association for Slavic, East European, and Eurasian Studies (ASEEES), held in Washington, D.C. Together with Jakub Gałęziowski from the University of Warsaw, Michal co-organized a panel titled “Forced to Move: Remembering Children’s Displacement and Migration in WWII and Its Aftermath in East-Central Europe.” Bringing this panel to life felt especially meaningful, as it allowed the organizers to gather scholars who work with memories of some of the most vulnerable figures in wartime and postwar history – children whose lives were reshaped not only by violence, but also by the uncertain quiet that followed the end of the Second World War.


The panel explored a range of child experiences: Holocaust survivors in Hungary, young refugees in what is now Slovakia, Czech children from Lidice, and Polish children born to forced laborers and displaced persons. What united these stories was the recognition that the war’s end did not immediately bring safety or stability. For many children, the postwar period introduced new forms of coercion and control, particularly within institutions that claimed to act in their best interests.


In his own presentation, “Departing from Krickerhau, Arriving to Handlová: Migration in Childhood Memories of German Expellees and Slovak Settlers,” Michal returned to the microcosm of Handlová (formerly Krickerhau), a community deeply marked by the reshuffling of populations after 1945. Through oral history interviews, he traced the contrasting yet interconnected memories of two groups of children: the German inhabitants forced to leave their homes with only a small part of their possessions, and the Slovak settlers who arrived to occupy those same houses.


Beyond the academic sessions, Michal was also able to experience Washington, D.C. in a more personal way. He visited several of the city’s landmarks and museums, each offering a different perspective on American history and public memory. One of the most memorable moments of the trip was joining a Ghost and Graveyard tour in Alexandria – a lively and atmospheric walk that added an unexpected layer of storytelling to the visit.


Overall, the ASEEES Annual Convention offered a rich blend of scholarly exchange, new perspectives, and cultural exploration. For Michal, it was an opportunity not only to share his work and learn from others, but also to place these histories of displacement and memory within a broader global context.

New blog post (in Polish). A co, jeśli każdy ma swoje Pomorze?

Discover Karolina Ćwiek-Rogalska’s thoughtful vignette exploring how the idea of Pomerania is shaped both personally and politically. Drawing on her own memories and experiences, she reflects on shifting perceptions of the region and offers fresh insights into what Pomerania means today. Read the full post to see how intimate stories and administrative borders come together to define a place.

Link to the blog post you can find here.

A co, jeśli każdy ma swoje Pomorze?

[ENG, Polish version below] In this short vignette, Karolina reflects on how Pomerania as a region is constructed, both intimately, by personal memories and affective attachments, and administratively, by official borders and territorial policies. She draws on her own experiences to trace the changing perceptions of the region and to offer some broader reflections on its contemporary meanings.


Wielka Mapa Księstwa Pomorskiego, autorstwa kartografa Eilharda Lubinusa w latach 1610-1618. Domena publiczna. 

Jakoś na wysokości Płotów, mój mąż, Michał, z którym jadę akurat do Świnoujścia, mówi: “tutaj to już jest takie bardziej Pomorze Wojtka, nie nasze”. Wojtek to nasz przyjaciel, znamy się od liceum. Zamyślam się, bo faktycznie coś w tym jest. Jarzysław, Truskolas i Modlimowo brzmią obco, chociaż przecież nie wyjechaliśmy wcale z Pomorza, a przecież na pytanie, skąd jesteśmy – odpowiadamy, że z Pomorza właśnie. Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy taka myśl przychodzi mi do głowy. “Moje” Pomorze to ziemia wałecka – tam się urodziłam, tam mieszkałam do matury i tam wróciłam teraz jako badaczka. Niedawno ukazała się moja książka, w której ziemię wałecką potraktowałam jak soczewkę, przez którą przyglądam się procesom zachodzącym na “Ziemiach Odzyskanych”. I załapałam się na tym, że na spotkaniach autorskich w innych częściach Pomorza muszę przecież wyjaśniać słuchaczkom i słuchaczom, może nie od razu gdzie jest Wałcz czy Piła – ale już Jastrowie, Broczyno czy nawet Złotów tak, to bowiem nie jest już wcale takie oczywiste.

Kiedy więc Michał mówi, że to Pomorze, przez które właśnie jedziemy – zapada już lekki zmierzch, horyzont rozmięka od różu przechodzącego w pomarańcz – nie jest takie do końca nasze, nie pozostaje mi nic innego, jak się zgodzić. Zresztą, pamiętam jeszcze, jak nawet to jego Pomorze, Koszalin i okolice, wydawało mi się na początku dziwne: te wszystkie miejscowości kończące się na “o” trochę mnie śmieszyły, a właściwie nawet nie one, ale to ich nagromadzenie, Niedalino, Będzino, Rekowo. O to odczucie Pomorza pytam Piotra Oleksego, z którym widzę się tego samego dnia w Świnoujściu, autora “Wysp Odzyskanych”, historii Wolina i Uznamu – wysp, które pojawiły się na mapie Polski w 1945 roku. I on się zgadza, że z tym Pomorzem to nie taka prosta sprawa, bo, jak dodaje, wyspiarskie doświadczenie będzie jeszcze inne niż to śródlądowe.

Bo Pomorze, choć przez to “morze” kojarzy się głównie z wybrzeżem, ma całą wewnątrzlądową głębię, o której się zapomina. A przynajmniej zapominają o niej często ciągnący nad morze z innych części kraju (albo zza granicy, bo to przecież coraz popularniejszy kierunek z Czech) turyści, dla których to, co dla mnie celem, jest tylko środkiem do celu. Celem jest Bałtyk. Ale uczciwie będzie dodać, że i we mnie rodzi się czasem pytanie, jak właściwie działa cały ten pomorski inland, Łobez, Świdwin, czy Białogard. Jak ze wszystkimi granicami – tymi osobistymi i tymi na mapach – z tymi pomorskimi też jest problem. Pomorze to ta dziwna kraina, którą tak jak Śląsk, Łużyce czy dawne Prusy podzieliły państwowe granice i porozbijały nowe administracje. 

Z jednej strony jest więc Vorpommern w Niemczech, z całym nadbagażem pozostawionym przez NRD – i żartami, że jeśli widzi się tam małe dziecko, pewnie można spokojnie zagadać do niego po polsku, bo Niemcy chętniej się stamtąd wyprowadzają niż przyjeżdżają (świetnie ten klimat schyłku uchwyciła w swojej Szyi żyrafy Judith Schalansky, przełożona na polski przez Kamila Idzikowskiego). Z drugiej zaś jest to polskie Pomorze, dawne Hinterpommern. Ponieważ etnografia to czasami po prostu słuchanie, co mówi się dookoła, przypadkiem słyszę dwójkę młodych ludzi klarujących komuś, po polsku, że są właśnie z Hinterpommern, że szukają historii miejsca sprzed 1945 roku i te granice wydają się im absurdalne. To niemieckie Hinterpommern to dzisiaj to polskie Pomorze, niepewnie rozpięte między Pomorze Zachodnie, Środkowe i Wschodnie.

Może to zachodnie budzi najmniej kontrowersji, bo w końcu jest województwo. I mapa Lubinusa, której kopie wiszą na ścianach urzędów i instytucji – choć kończy się na Machlinach, do Wałcza nie dociera. Ta część dzisiejszego zachodniopomorskiego na dawnej mapie odpowiada używanemu niegdyś odniesieniu: tam, gdzie nie wiadomo, co jest, w białej pustce, żyją lwy. To dość oczywiste, Lubinus rysował mapę dla Filipa II Gryfity i Wałcz go siłą rzeczy interesować nie mógł. Ale wracając do Pomorza Zachodniego: “zachodniopomorskie” zakorzenia się w polszczyźnie po reformie administracyjnej 1999 roku i jakoś w niej osiada, chociaż niektóre części tegoż województwa mają problem z odnalezieniem się w tej “zachodniości”. Choćby i ten mój Wałcz, ciążący przez ostatnie lata przed reformą raczej w stronę Wielkopolski – bo znajdował się w województwie pilskim. A Piła, choć była miastem “odzyskanym”, już 7 lipca 1945 roku znalazła się w województwie poznańskim (dziś jest w wielkopolskim), instytucjonalnie pieczętując swój związek z Wielkopolską. Czy zdarza mi się i dzisiaj słyszeć, że jakie tam z Wałcza Pomorze? Zdarza. “Zachodniopomorskie” nie jest wciąż zupełnie neutralnym bytem w Koszalińskiem, które samo straciło rangę województwa – ten proces wygląda podobnie wszędzie tam, gdzie siedziby urzędów się przeniosły. Trochę nostalgia, trochę historia, trochę jednak żal.

Pomorze Środkowe to już w ogóle oś kontrowersji. Co je niby łączy? Wydaje się, że to faktycznie paradoksalna przestrzeń, w której tym, co łączy, jest brak: wykluczenie komunikacyjne to bolączka regionu. PKS-y jeżdżą tu z rzadka, teren przecinają trasy busów i busików, część linii kolejowych już dawno – albo dopiero co – zamieniono w ścieżki rowerowe biegnące po dawnych nasypach. Dariusz Stola w trakcie naszej debaty na kanwie numeru “Spraw Narodowościowych”, który poświęciliśmy terenom post-przesiedleniowym z różnych perspektyw, zauważył, że może nic tak nie pokazuje zmiany, jak te ścieżki właśnie: krajobraz projektowany dla ludzi, ba, dla całkiem licznej rzeszy ludzi, nagle się wyludnia na skutek przesiedleń, polityki ludnościowej i kryzysu demograficznego. I na Pomorzu Środkowym czuć to może jeszcze wyraźniej niż gdzie indziej.

I jeszcze jeden paradoks łączy Pomorze Środkowe w dziwnej, nieco duchowej przestrzeni: radio. W Polsce regionalne rozgłośnie radiowe mają swoje siedziby, a jakże, w miastach wojewódzkich. Jeden wyjątek: Koszalin. Radio Koszalin, siedemnasta stacja – mam wrażenie, że Pomorze sięga tak daleko, jak daleko da się jadąc samochodem słuchać tego radia. Zwykle sprawdzamy to jadąc z Koszalina na południe, aż jego częstotliwości nie przejmie poznańskie Radio Merkury albo bydgoskie PiK, Pomorze i Kujawy. Tamtego dnia przy rozmowie o Pomorzu udaje nam się dojechać z nim aż na rogatki Świnoujścia. Niczego nie sugeruję.

I jest wreszcie to Pomorze Wschodnie, gdzie znowu administracja kreśli ramy: bo jeśli województwo pomorskie, to przecież Gdańsk, więc jak ktoś mówi “Pomorze”, myśli pewnie właśnie o tym wycinku krzyżujących się granic, Kaszubach, dawnym korytarzu i polskim przedwojennym Pomorzu z punktem Wolnego Miasta i budującej się Gdyni na północy. Jeśli spojrzeć na mapę międzywojennej Polski, sprawa się jednak komplikuje: stolica województwa pomorskiego wcale nie była w polskiej Gdyni – nie tylko dlatego, że miasto, jak to się mówi, właśnie  wyłaniało się z morza, ale dlatego, że za części Pomorza uważano także ziemię chełmińską i michałowską. Stolica była więc – w Toruniu. To Pomorze sięga więc niekiedy aż po Kujawy – zdaniem międzywojennych Niemców: Pomerelia nie Pomerania, małe Pomorze, Pomorzątko. Dawne granice mają dzisiaj zaskakujące skutki. Zagadnięty o dziwne położenie miejskiego dworca – poza centrum, po drugiej stronie Wisły –  toruński taksówkarz ze śmiechem wyjaśnia mi, że to dlatego, że właściwe tory są po stronie pomorskiej, “a my”, mówi, “jesteśmy tutaj na Kujawach”. Pomorze przecina międzywojenną stolicę Pomorza na pół.

Pomorze to Pomorze. Chyba że nie. Administracyjne granice nie służą jako wyjaśnienie, są raczej wycinkiem w czasie, jak przypis skonstruowany tylko na chwilę. Paradoksalnie jeszcze bardziej pokazują zmienność tutejszych granic – nie zawsze zupełnie jasnych, z powidokami dawnych miejsc i czasów. Dlatego numer kierunkowy ostatnich telefonów stacjonarnych w Resku dalej wskazuje na jego połączenie z Gorzowem bardziej niż ze Szczecinem. Historia Pomorza jest wiecznie niedomknięta, w prześwicie między kolejnymi jej wersjami widać zarysy następnych form. Trochę jak w przesmyku między jeziorami Żerdno i Drawsko, przez który biegnie dziś droga 163, a kiedyś była kolejna granica, za którą kończyła się Polska.

Bo może każdy ma swoje Pomorze, które raz kuli się, a raz rozpycha na mapie, rozmyte w przestrzeni, wyraźne w wyobraźni, gdzie nazwy brzmią swojsko, aż nagle przestają.

Karolina Ćwiek-Rogalska


Chcesz zacytować ten post?

Ćwiek-Rogalska, K. (2025, listopad 18). A co, jeśli każdy ma swoje Pomorze? Spectral Recycling Research Blog. https://spectralrecycling.ispan.edu.pl/a-co-jesli-kazdy-ma-swoje-pomorze/

New article. Cieszyn Friendship Bridge and its ghosts: the changing role of a bridge that unites and divides two countries

In the latest issue of the Acta Universitatis Carolinae – Studia Territorialia you can find an article written by Magdalena Bubík, titled “Cieszyn Friendship Bridge and its ghosts: the changing role of a bridge that unites and divides two countries”.

Magdalena’s article explores the changing symbolic and social role of the Friendship Bridge in Cieszyn, a town divided between Poland and Czechia by the Olza River. Once part of a militarized border zone, the bridge has evolved into a space of remembrance, reconciliation, and everyday cross-border connections. Drawing on interviews, autoethnography, archival research, and media analysis, the study shows how major political events – from the fall of communism to European integration and the COVID-19 border closures – have left their mark on the bridge’s landscape and meaning. Using the concept of hauntology, the article examines the “ghosts of the bridge”: the memories, stories, and urban traces that shape local identity and reveal how contested histories continue to influence collective belonging.

Link to the article you can find here.

Seminar reading on Spectral Borders: History, Neighbourliness and Discord on the Polish-Belarusian Frontier by Aimée Joyce

Last Wednesday, following the Polish Day of Independence, our team gathered to read and discuss Spectral Borders: History, Neighbourliness and Discord on the Polish-Belarusian Frontier by Aimée Joyce (Sean Kingston Publishing, 2024). The session resulted in a heated exchange around the book’s main arguments and methods.

The discussion began with a short round of first impressions on the content of the book, followed by an open conversation about its key themes. We reflected on how the author’s approach relates to our research and considered how the book’s ideas might inform our project. Particular attention was given to the way the text handles questions of specters, visions of borderlands, and ethical challenges of anonymization and presentation of the fieldwork. Our debate was influenced by the fact that two of our team members (Karolina and Karina) conducted a fieldwork in the eastern Polish borderlands as well. We discussed how our positionality and our relationship with the region affected our reading of the book. 

The conversation concluded with reflections on how this book contributes to ongoing questions about hauntology as a metaphor, method, and theoretical framework. Overall, the meeting provided space for thinking collaboratively about how scholarship continues to evolve through shared reading and discussion.

Magdalena’s research stay in Vienna

At the beginning of November, Magdalena spent a week in Vienna as part of the “Young Researchers in Vienna – 2nd Edition” program. Her stay in the capital of the former Habsburg Monarchy provided an excellent opportunity to explore the University of Vienna’s library resources. Still, the highlight of her visit was a research lecture in the Department of Slavic Studies at the University of Vienna, during which Magdalena presented the theoretical and methodological framework of her doctoral work and shared a case study on the painting of Jesus in Liberec. The presentation sparked a lively discussion with students, faculty members, and guest listeners — in English, Polish, and Czech. This time in Vienna was exceptionally productive and inspiring, offering valuable feedback and new ideas for the next stages of her research.

The visit was made possible thanks to the support of the Polish Academy of Sciences Scientific Station in Vienna and the Department of Slavic Studies at the University of Vienna, represented by Univ.-Prof. Mag. Dr. Stefan-Michael Newerkla.

Magdalena in the university courtyard in front of the monument to Joseph II Habsburg, who carried out church reforms in the Habsburg Monarchy, photo by Monika Gromala

Seminar with Dr. David Duindam: The Ruins of Radio Malabar – Infrastructure as Colonial Heritage in Indonesia

At the end of October, our team had the pleasure of hosting Dr. David Duindam from the University of Amsterdam for a fascinating seminar titled “The Ruins of Radio Malabar: Infrastructure as Colonial Heritage in Indonesia”. The presentation drew from the ongoing research project “Concrete Colonialism: Architecture and Heritage in Indonesia around Independence” which David conducts together with Dr. Rixt Woudstra and Anita Halim Lim, M.A.

David presented his findings and thoughts on the circulation, use, and afterlives of concrete in the former Dutch East Indies and postcolonial Indonesia. His project explores how this seemingly modern, durable material became entangled with histories of colonial governance, technological ambition, and nation-building. Focusing on two early radio stations, one in Kootwijk (the Netherlands) and one in Malabar (Indonesia), he traces how concrete connects infrastructures, landscapes, and political imaginaries across continents. The presentation highlighted how radio technology, landscape engineering, and colonial aesthetics intersected, turning “infrastructure” into both a material and symbolic bridge between Europe and Southeast Asia.

In an engaging discussion, team members reflected on themes of migratory heritage, the durability and decay of concrete, and the ways colonial legacies persist in postcolonial space. Questions of ethnographic method, environmental impact, and the emotional meanings of material heritage enriched the exchange.

We thank David for sharing his thought-provoking research and for inspiring our team to think critically about how materials themselves, such as concrete, carry histories of empire, memory, and transformation.

Magdalena’s mid-term doctoral assessment

At the beginning of October, Magdalena took part in her mid-term doctoral assessment – an important milestone for every PhD researcher according to the Polish law on higher education. After the first two years of working, every PhD candidate is obliged to provide proofs of their work and discuss them with the impartial committee. Here, the evaluation committee consisted of dr hab. Anna Engelking, Professor at the Institute of Slavic Studies, Polish Academy of Sciences; dr hab. Robert Kulmiński, Professor at the University of Warsaw; and dr. Katarzyna Taczyńska, Assistant Professor at the Institute of Slavic Studies, Polish Academy of Sciences. This meeting served not only to discuss the progress of Magdalena’s research so far but also to reflect on future directions and upcoming research goals.

We are happy to share that the committee recognized that Magdalena is conducting her research in a timely and consistent manner, meeting all planned objectives and activities. She received a positive assessment, which means she can now continue developing the second part of her doctoral project.

Congratulations, Magdalena!

New blog post (in Polish). Libereccy (nie)domownicy

In her latest blog post, Magdalena Bubík takes inspiration from the exhibition “Liberec versus Jablonec” at the Severočeské Muzeum [the North Bohemian Museum] in Liberec. Moved by an old map covered with countless stickers, she explores the complex layers of memory, belonging, and identity tied to a place that has undergone a near-complete population change. What does it mean to feel “at home” when the past and present seem to speak different languages?

Blog post you can find here.

Sprawdź innych autorów
  • Angelika Zanki
  • reddog